wtorek, 14 lutego 2017

200 gram czerwieni na walentynki

Miało być wesoło i Walentynkowo, miałam taki dobry tydzień i uśmiechałam się robiąc na drutach. I przyszła sobota i cały dobry humor poszedł się wietrzyć, a ja zmieniłam się w istną fontannę. No cóż, "tfurczynię" moich łez serdecznie pozdrawiam , rób tak dalej koleżanko.
 Udało mi się pozbierać na tyle, żeby napisać coś na temat czerwonych 200 gram.
 To włóczka , którą zobaczyłam w Kauflandzie. Cena przystępna, zważyłam w łapce i stwierdziłam, że faktycznie oferowane 200 gram tam będzie. Ale że firma zupełnie mi nieznana wzięłam tylko jeden kłębuszek, na próbę. Próba odbyła się pomyślnie, włóczka milutka i przyjemna w dotyku, wydajna, kolor ładny, intensywny. Gdy trzy dni później pocwałowałam zakupić większą ilość  już jej  nie było, oferta się zmieniła. Niestety, córkę wzięło nagle na sprzątanie i wrzuciła banderolę do pieca- więc nawet nie wiem co to za włóczka poza tym , że akryl!


 Pamiętacie publikowaną niedawno pelerynkę? Znudzona szarością za oknem postanowiłam pelerynkę nieco ubarwić na pierwsze dni odwilży, zrobiłam więc mitenki i szalik, w pasującym do wciąż ukazującej się podszewki kolorze.
 Mitenki są do łokci, ścieg to ściągacz jeden do jeden,druty trójki ,na kciuk dwukrotnie dodałam dwa oczka, czyli razem cztery. Zakończyłam na czarno, żeby było po mojemu, szydełkiem, półsłupkami.

Szalik zrobiłam ryżem jeden do jeden, druty piątki. Ni z gruszki ni z pietruszki zakończyłam na wysokości metra, zrobiłam szlaczek szydełkiem w kolorze czarnym, po czym znów nabrałam oczka , dokończyłam włóczkę(został mi centymetr).  Brzegi wykończyłam półsłupkami. Żeby było śmieszniej wplotłam wstążkę.

 A w międzyczasie fantazja mnie poniosła i zrobiłam fascynator- toczek. Do kompletu. Kolor czarny, otok ściegiem w łotewskie warkocze. Wypełnienie to jakieś takie coś w rodzaju pianki, nieco giętkie i sprężynujące , ale bez przesady, nie wiem jak toto nazwać. Przypięte do opaski , ponieważ od dwóch lat nie jestem posiadaczką włosów długich do których mogłabym coś przypiąć wygodnie a skutecznie.
 Ozdobiłam kwiatkami z filcu, środki z koralików, żeby było na bogato. Czy będę nosić? Pojęcia nie mam, czy starczy mi odwagi i szaleństwa. Może. Oby.


Życzę szybkiej wiosny, ciepłej i kolorowej bo niesympatycznej burej zimie.



4 komentarze:

  1. Suuuuuuper! Pelerynce takie ożywienie wyszło na dobre. Piękny komplet i niepowtarzalny. Na moim monitorze kolor wstawki w szalu wychodzi brązowy, a wstążka różowa, ale pewnie to czarny i czerwień. Fajny pomysł. Toczek nadaje stylizacji klasy i stylu. Jestem pod wrażeniem.

    Co do koleżanki. Nie wiem co ta sucz zrobiła, ale na pewno nie jest warta łez i stresowania się!

    OdpowiedzUsuń
  2. O rany, dziękuję bardzo za tak miłe słowa! Wesoło się czułam dziś na ulicy, najbardziej kolorowa osoba w okolicy.

    Koleżanka chyba będzie miała za swoje, bo nie tylko mi wdepnęła na odcisk. Kto wiatr sieje burzę zbiera

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że dostanie za swoje i będziesz mieć spokój. Ta pelerynka coraz bardziej mnie kusi. Muszę poszukać Burdy i sprawdzić czy starczy mi materiału.

      Usuń
    2. Koniecznie! Czekam na opublikowanie fotek.

      Usuń

Dziękuję za komentarz i zapraszam ponownie!