środa, 4 stycznia 2017

W miejskim stylu...

...płaszczyk uszyłam, troszkę inny niż zamarzyłam. Taki raczej płaszczyk do-samochodu-z-samochodu-wyskoczyć-do sklepu. No i co? Prezent od męża , niedawno kupiony samochód mnie zawiódł. Zdechło bydlę na środku mostu w drodze na wywiadówkę. Zmrok zapada, ja na obcasiku w spódniczce i wio- pchamy!!! Na szczęście ktoś się zlitował i zaholował mnie na parking pod sklep. Okazało się że uszkodzenie jest poważne, przez dłuższy czas pozostanie u mechanika....
 Płaszczyk powisi sobie na wieszaku. Zdecydowanie nie należy nosić go gdy musisz skorzystać z komunikacji miejskiej lub uchowaj Boże jak ja - wiejskich busów. Maszerowanie na wietrze czy mrozie odpada.Stanie na przystanku raczej też. Ale i tak go uwielbiam. Zaczeka do odwilży albo na auto.






Mam słabość do takich krojów, już w liceum nosiłam ponczo - płaszczyk, szyty przez Babcię. Kolejny parę lat później uszyłam sobie sama. Teraz znów mam taki , z paskiem.
 Wykrój z burdy nr10/2014 , model 140 dla dzieci. ale że to rozmiar 164 a ja mam 155....

   Oczywiście zmodyfikowany, bo chyba nie byłabym sobą.
Dołożyłam kaptur i zlikwidowałam płachtę na ramionach.


 Zapinany na duże guziki zamiast dwurzędowo. Pasek jest zapinany na duży zatrzask, do tego duży guzik. Nie chciałam wiązać paska i w ten sposób powiększać brzucha.

 Ponadto połakomiłam się na rozcięcie "rękawów" do końca. Już przy pierwszym wyjściu okazało się to błędem, silny wiatr rozwiewał mi otwory i zmarzłam. Sprawę załatwiły małe zapinane patki trzymające "rękaw" razem.No i oczywiście materiał zmieniłam- takie cienkie coś to może dobre na brytyjską jesień a nie lekką polską zimę, więc uszyłam z flauszu z cienkim czerwonym podszyciem



Do tego płaszcza mam mitenki do łokcia, do tego też potrzebuję nowej torebki, z długim paskiem,gdyż moja króciutka zdecydowanie nie zda egzaminu.


 Zamarzyłam sobie, że obszyty będzie futrem dookoła, Niestety,gdy kupowałam córce futro miałam ciut za mało pieniędzy przy sobie, z kart i bankomatów nie korzystam a bez auta utknęłam znów na tej potwornej wsi i nie miałam jak kupić. Najwyżej obszyję na przyszły rok i zmienię mu"look".
 W ostatniej , grudniowej Burdzie również jest miły wykrój na pelerynę, bardzo podobny płaszczyk miałam szyty przez siebie, z tym że Burda była staruszką z lat 70-80. Moda powraca....
 Pozdrawiam


2 komentarze:

  1. Bardzo fajny płaszczyk. Chyba nawet mam tą Burdę, więc może go "zgapię" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz chyba, dyskutowałyśmy w tym temacie, tylko oczywiście wykrój u mnie musiał nabrać mocy urzędowej. Kilkuletniej. I zgapiaj ile chcesz, nie będę miała wyrzutów sumienia że małpuję
      od Ciebie

      Usuń

Dziękuję za komentarz i zapraszam ponownie!