poniedziałek, 19 grudnia 2016

Ach ta Burda!

Kolejne numery Burdy jeszcze przed publikacją można znaleźć bez większych problemów na blogach, na stronie Burda, i gdzie tam jeszcze. Ale dla mnie jednak najważniejsze jest wziąć do ręki, przejrzeć, obejrzeć rysunki konstrukcyjne. Jakoś tak bardziej działa mi wyobraźnia. Ponadto przecież wystarczy inna pora roku czy jakiś konkretny materiał- i widzisz już jakiś model inaczej.

 Przez sezon letni nie mam czasu na to, aby posiedzieć w spokoju świętym i zastanowić nad czymś . Mnóstwo roboty w pracy, w dni wolne trzeba nadrobić to, że nie było mnie w domu, więc podwójne pranie, sprzątanie gotowanie. No i ogród, gdzie pomimo obietnic całej rodzinki muszę pracować sama- szczerze mówiąc obrzydł mi przez to w tym roku. w takich warunkach ciężko cokolwiek twórczo wymyślić. Przeglądałam blogi, zerknęłam na zdjęciach i się rozczarowałam. Gazety już nawet nie brałam do ręki, szybko zakupy, szybko wszystko.
Teraz urlop spowodował zwolnienie obrotów, wyciszenie i więcej myślenia co by było.
 Spokojnie przeglądając na stronie Burda numer sierpniowy znalazłam wykrój , którego poszukiwałam od dawna i jakoś do licha przeoczyłam.
 Jak widać jest to klasyczna ramoneska , absolutny must have każdej szafy.Tyle tylko że w rozmiarze do 140- znaczy się w rozmiarze dla córki. Dziewczątko zapowiada się na małą kobietkę ( pewnie po Mamusi, bo Tatuś osobnikiem jest wysokim i zwalistym) przy koleżankach z klasy wygląda jak krasnalek. Pamiętam frustrację własną z tych lat- dziecięca buzia, dziecięce wszystko, z przodu pusto, wśród pierwszoklasistów można się skutecznie schować . Potrzebne są "dorosłe" ciuchy, takie, które wykażą jakąś  dojrzałość a nie hello kitty, czy barbie. Numer zamówiłam- szczerze mowiąc dawno nie czułam się tak miło jak przy kontakcie z Burda Media- zazwyczaj przy zamawianiu jest jakoś bezosobowo i instrumentalnie- tu potraktowana byłam jak osoba. Super.
 Ponadto mamy tradycyjne bluzy, jakieś spodnie- ogólnie sztampa i nuda, ale wykorzystać zawsze można.
Zainteresowały mnie też sukienki, mimo że zdjęcia mnie nie urzekły, oglądając konstrukcje zobaczyłam w nich to coś.



 Ten bordowy żakiecik powyżej- niezwykle też interesujący, dopasowany i intrygująco zapinany.

 No cóż, dzisiaj przed wizytą u fryzjera wskoczyłam po styczniowy numer Burdy, myśląc że u fryzjera przed świętami będzie duże obłożenie. Okazało się że jest pusto i numer Burdy czekał do powrotu do domu , a w nim ramoneska dla osoby dorosłej  w dwóch odsłonach


Miła sukienka , w innym kolorze na pewno będzie miała pazur

interesująca bluzka

 I śliczne bluzki miękko układające się bluzeczki, wystarczy przedłużyć i będzie sukienka, tunika, czy wręcz sukienka do ziemi.



Tak, wiem, zdjęcia jakości kiepskiej, robiłam co mogłam, ale to tylko zdjęcia robione komórką. Mam nadzieję, ze za jakiś czas zakupię jakąś drukarkę ze skanerem. Problem jest taki , że wchodzi w grę jedynie używana i musi być tania w eksploatacji- poprzednia miała ten feler , że tusz kosztował bardzo dużo i schodził szybko- kilka zdjęć i po tuszu. Niestety- na razie nie mam szczęścia , ale szukam, a kto szuka- ten znajdzie.

 Miłego tygodnia przed świętami


2 komentarze:

  1. O, mnie te sukienki urzekły - proste acz klasyczne bardzo się podobają.
    A w temacie tuszu, sama się przekonałam, producenci mocno oszukują co do wydajności.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz i zapraszam ponownie!