środa, 2 listopada 2016

Bojówki

 Jakiś czas temu chwaliłam się zakupami, między innymi był zielony materiał. Ja zielonego nie znoszę, córka w zieleni wygląda jak topielec. Jasne było, że skorzysta na tym syn który za zielonym po prostu przepada.


Zdecydowałam więc, że uszyję mu spodnie. Żeby nie wyglądały jak garnitur zrobiłam bojówki.

 Korzystałam z wykroju Burda dla dzieci nr 1/2013 spodnie 620. Wszystko było pięknie- długość, obwód pasa. Skroiłam, oczywiście z zapasami, wszyłam rozporek, sfastrygowałam boki i środek, przymierzyłam na syna i zamarłam. Pasowało wszędzie poza kolanami i kostkami. Spodnie były zdecydowanie zbyt wąskie w tych miejscach. Szok był spory tym bardziej, że z wykroju korzystałam przy tych spodniach. Więc poszłam po rozum do głowy i wszyłam lampasy z szarej tkaniny.




Uzupełniłam Pasek szarym i proszę- spodnie pasują.



Bojówki mają też ten plus, że syn nosi telefon nie w kieszeni przy rozporku, gdzie wiemy , że jest to szkodliwe, tylko na wysokości kolana. Telefon nie wypadnie, bo jest w kieszonce zapinanej a syn nie ryzykuje zdrowiem.Pewnie nigdy nie zrozumiem, czemu faceci nie mogą nosić telefonu w torbie.


Do tych spodni syn zamówił sobie sweter z kapturem, najlepiej w kolorze butelkowym. Znalazłam takową włóczkę, niestety czekają na dostawę. Cóż poczekam i ja , na drutach na razie mam "nietoperza", który przyrasta powoli, poza tym pralka zrobiła mi idiotyczny numer i łaskawie wyzionęła ducha więc mój portfelik zrobił się cieniutki. Ale mam też co szyć, a syn może poczekać, zwłaszcza że ma sweter potterowy.

 No proszę, miałam sie znęcać na Burdą, a wyszło zupełnie inaczej.

Pozdrawiam

2 komentarze:

  1. Kolor taki militarny, więc jak najbardziej dla chłopaka. Dobrze, że lampasami udalo Ci się uratować spodnie. Młodzian pewnie zadowolony?

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz i zapraszam ponownie!