wtorek, 14 czerwca 2016

Z dzianinki.

Uszyłam sobie kiecuszkę z dzianinki. Co ja mówię a raczej piszę , z dzianiny co się zowie. Kolor czarny, mięsista, kroiło się luksusowo, szyło bez komplikacji, nosi wygodnie. Kocham sklep Milanex w Krakowie.
 Wracając do szycia i kończąc zawodzenia miłosne w kierunku sklepu. Kupując tkaninę skopałam temat  bo zamiast dwóch metrów kupiłam półtora. Nijak nie szło skroić kiecki z rękawami. Ewentualnie bez, albo tunika. Brakowało odrobinę. Więc skroiłam bez główki rękawa . Wyszło całkiem nieźle.
 Proszę, oto ja i kiecka. Odrobinę się nażarłam truskawek, więc z przodu nieco zbyt hmm, wypukło,powiedzmy.
 Skroiłam rozmiar 36 ale jeszcze sporo musiałam zwęzić. Sekrety szycia chyba przewidziały nieco grubsze panie, choć ja zdecydowanie filigranowa nie jestem.




Żałuję, że kupiłam tylko tyle tkaniny, zdecydowanie mi się podobała, jeśli jeszcze będzie kupię na pewno i to w większych ilościach, bo pomysłów mam kilka. Może też i w innych kolorach, na przykład intensywna czerwień?
Pozdrawiam 

3 komentarze:

  1. Sukienka wyszła świetnie. A stylizacja iście w stylu Audrey Hepburn ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, dzięki, do zdjęć ustawiała Myszka.

      Usuń
    2. To pogratuluj dziecku oka fotografa :)

      Usuń

Dziękuję za komentarz i zapraszam ponownie!