wtorek, 26 kwietnia 2016

Pottermania

Trwało to i trwało, rosnąć nie chciało. W końcu zamiast w ciągu tygodnia urosło po trzech. Ale już jest. Nie mogłam się oprzeć błyskowi w oczach syna. Ten sweter mamo i żaden inny!
No to już jest. Sweter Harrego  do gry w quidditch'a. Zdjęcia bez miotły gdyż nie posiadamy nimbusa 2000 a mniej wypasionej syn nie chciał dosiąść.
Wzór znaleziony na Raverly, by Anne Bergeron . Ciężko było zrozumieć o co chodzi, zwłaszcza jak się nie uczyło angielskiego w szkole. Ale chyba się udało.
 Robiłam drutami nr3 włóczka akryl "kotek", kolory bordo ciemny żółty. Wzór" podwójne żebro" znaczy zrozumiałam, że dwa prawe na dwa lewe. Zeszło 3 i pół motka bordowej i 3/4 motka żółtej. Wyjątkowo dużo oczek jak na 80 cm w biodrach bo aż 250. Ale sweter miał nie być rozciągnięty> Dzięki temu jest niewątpliwie bardzo ciepły.
 "Wiesz mamo książka jednak jest lepsza"- to jest zadanie które lubię słyszeć najbardziej. Generalnie nie znoszę patroszenia książek aby nadawały się do filmu, mimo że jestem gorącą fanką zarówno Pottera jak i "Władcy Pierścieni" zarówno w wersji filmowej jak i pierwotnej, znaczy książkowej. Fajnie gdy dziecko podziela nasze pasje.






Syn zadowolony bardzo. Zażądał przeszycia znaczka Gryffindoru z czapki, która się nieco rozleciała i po włożeniu już nie zdjął. Taaak, to są właśnie te chwile, w których naprawdę czerpie się satysfakcję z dłubania na drutach. Sweter zostanie zgłoszony do turnieju  i pierwsze dwa lelewele zostaną zaliczone do końca kwietnia.
 Na druty już wskoczył temat totalne zezwierzęcenie, jeszcze nie widać zarysów wzoru, więc pochwalę się jak już będzie lepiej widać.
 Tymczasem plecak na szydełeczku ma kilka centymetrów i delikatny zarys wzorów.
 A ponczo z kapturem... No tak... Miało być zrobione z " kotka" ale pomysł upadł ponieważ było zimno i zachciało mi się cieplejszego. Potem wpadłam na pomysł żeby zrobić z " grubej kotki"... ale pomyślałam że może być zbyt grube i nie układać się miękko.
 A potem w małej krakowskiej bramie ujrzałam TO ponczo. Osłupiałam, gdyż widniała na nim cena. 69 pln. Tymczasem w mojej miejscowości kosztowało... 269pln. Szok.
W rezultacie przestałam chodzić koło tegoż miejscowego sklepu-zdziercy i zaczęłam się łamać, czy nie kupić gotowego w krakowskiej bramie. Ale kolor perłowy... i jednak oryginał bez kaptura... W końcu będzie czarne z "puchatej kotki" czyli wilk syty i owca cała. A cena nadal niższa niż wystawionego. Prawie niższa. Teraz czekam na dostawę puchatej kotki.
 No i jeszcze cienka włóczka... Łamię sie pomiędzy szarą a czarną haapsalu. Wzór też nie wymyślony, ponadto troszkę mam pietra przed ażurem-ostatni natychmiast po zakończeniu został spruty.
Nie do wiary , ale nad postem biedziłam się dzisiaj pół wieczoru. Nawet więcej. Nasze łącze internetowe zostało tak przeciążone, że nie było szans na jakiekolwiek wgrywanie zdjęć. Teraz już 23 i pewnie dzieci łaskawie opuściły komputery i poszły spać, więc fotki wgrały się w miarę przyzwoicie.
 Dobranoc wszystkim i miłych snów życzy

4 komentarze:

  1. Grunt, że dziecko ze swetra zadowolone. To jest największa satysfakcja. Czy na górze rękawa jest jakiś szew ozdobny?
    Link do poncza się nie otwiera, a ciekawa jestem co Ci wpadło w oko.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie, jedynie cień gałązki. Jakoś dziwnie na każdym zdjęciu się wepchała.
    To nie był link, niestety. To ponczo oznaczać ma jedynie że takie samo. Muszę popracować chyba nad stylem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wspaniały sweter ! A najważniejsze, że syn zadowolony :-)
    Bardzo jestem ciekawa Twojego poncza...
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Mam nadzieję że ponczo szybko urośnie i zaprezentuję.
      Pozdrawiam

      Usuń

Dziękuję za komentarz i zapraszam ponownie!