środa, 9 marca 2016

Turnieju ciąg dalszy...

Miał być post o dżinsie a wyszło jak zwykle. Najpierw odcięto nas od internetu- zgłaszałam, a jakże , pani się przejęła i... Nic nie zrobiła. Po dwóch tygodniach "zaledwie"internet włączono. Hurra. Skrzynka zapchana całym mnóstwem śmiecia, do tyłu jestem z podglądaniem blogów, dzieci dostały pałę za nie przesłanie zadania drogą mailową(brak internetu nie jest wymówką  i nie uprawnia do przynoszenia na pamięci masowej) i przeszła mi koło nosa kurtka dla syna. Wymarzona. Super.
   Dziecko tak się zeźliło, ze odmówiło pozowania w spodniach do posta. Trudno odmówić mu było racji gdy stwierdził " i tak nie masz jak wrzucić" . No fakt. Ale na dziś byłoby jak znalazł...

Więc dziś będzie turniejowo. Temat drugiego lelewela zadanie 1 - ściągacz nie ściągacz. Równie dobrze mogłabym wrzucić do "wzór mnie napadł" bo ostatnio wszystko robię łotewskimi warkoczami. Po prostu to musi być miłość....



Włóczka kotek kolor czarny i szary. Zeszło pół kłębka szarej i dwa i pól czarnej
 Ponieważ dekolt wyszedł szeroki a ja nie lubię nosić połowy biustu na wierzchu wrobiłam od spodu " przodzik. Był to strzał w dziesiątkę bo kotek cieplutką włóczką jest i na szczęście teraz grzeje równomiernie.

 Rękaw krótki, rzędami skróconymi, zakończony tak samo jak dół i dekolt

 No i tutaj w trakcie dziergania


Ponieważ na środku przodu dołu , dekoltu i ramienia zrobiłam coś w rodzaju "zebrania " Na samym końcu pożałowałam , że nie wrobiłam jakichś miłych klamerek, najchętniej z lekkiego drewna. Wydaje mi się że kiedyś ten pomysł zrealizuję. Jak na razie ostatnie zdjęcie -mitenka(druga się dokańcza) i kosmetyczka czekająca na podszewkę czyli wzór mnie napadł.
Jeśli pogoda dopisze i dzieci wrócą w miarę wcześnie to zrobię post o dżinsie i dżinsach. Ale nie przesądzam, bo przy moim szczęściu może mi na głowie nawet samolot wylądować z ufo na pokładzie Albo i jeszcze coś dziwniejszego....
 Pozdrawiam cieplutko i wiosennie


4 komentarze:

  1. Bez internetu wytrzymuje kilka dni i to na wyjazdach do dzikich krajów np. Polski. Współczuję zatem serdecznie.
    Sweterek fajny. Bardzo podobają mi się wykończenia. Jeszcze tego ściegu nie próbowałam. Na zdjęciach sweterek wyglada na taki mikro, że myślałam, że to dla Twojej córki a nie dla Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sweterek wbrew pozorom całkiem spory, sięga za cztery litery i bardzo fajnie ogrzewa. Wykończenia polecam, choć strasznie plącze mi się przy nich włóczka, ale można się przyzwyczaić.
      Co do ciągłych braków internetu i innych uroków- ja dostaję piany, bo ktoś za to bierze pieniądze, ale tutejsi gapią się na mnie zdziwieni że mi to przeszkadza. No ale jak ktoś umawia sie na dwunastą a przychodzi za tydzień i nie widzi problemu...

      Usuń
    2. W Holandii nawet prywatnie na kawę do znajomych trzeba się umówić :) Nie ma wpadania bez zapowiedzi.
      Co do plątania włóczki widziałam taki pierścionek w 4 dziurkami na poszczególne włóczki. https://www.hobbydoos.nl/winkel/producten/breivingerhoed.asp
      Może to by rozwiązało choć trochę problem?

      Usuń
    3. Tutaj raczej nie, bo nitki przekłada się z przodu i po kilkudziesięciu oczkach przy kłębkach robi się kołtun. Ale pierścionek wygląda interesująco.

      Usuń

Dziękuję za komentarz i zapraszam ponownie!