piątek, 11 marca 2016

Nareszcie słówko o dżinsie i kłopotach z facetami

Ufff.... miligram słońca , ja w domu i mam okazję zrobić parę fotek.
 Nareszcie mogę napisać o dżinsie który zakupiłam już w zeszłym miesiącu. Ale zanim zabrałam się za wykrój, zanim uszyłam, wykończyłam, o zdjęciach nie wspominając- trochę czasu przeszło.
Sklep się postarał, zakup przyszedł "już" po tygodniu. Dżins super- dwa  i pół metra grubego czarnego dżinsu, mięsistego- no taki "jak w książce pisze". Oczywiście jak  to bywa- kurier zjawił się gdy byłam w pracy , dzwonił, wybrzydzał że trafić nie może- w końcu trafił. Następnie musiałam wysłuchać serii stękań męża, że nie otworzy paczki, potem że nie wypierze, że boi się  że zniszczy.  W końcu dał się przekonać  i materiał był już wyprany i suszył się  gdy przyjechałam. Nazajutrz był gotów do krojenia. Dzięki Bogu z facetami był kłopotów koniec. Zaczęły się z wykrojem .
 Po wykrojeniu i zmontowaniu szpilkami pierwszych dżinsów  z wykroju rysowanego samodzielnie przeze mnie  natychmiast rysowaliśmy kolejny, tym razem z burdy. Okazało się, że dla kobiety rysuje się inaczej , u faceta musimy powiększyć okolice rozporka- tutaj się syn nie zmieścił i absolutnie odpadało jakieś sztukowanie. Te dżinsy zostaną skrojone ponownie dla córki.
 Syn "zalicza " skok wzrostowy- najpierw przybywa go wszerz a potem nagle wzdłuż- dlatego wzięliśmy wykrój na takie jakieś luźne dżinsy hipsterskie, z wąskimi nogawkami, uzwijanymi nad buciorami. Nie lubię takiego kroju, zawsze mam wrażenie że facet narobił w portki ze strachu ale okazały się niezwykle praktyczne


długie , wąskie nogawki zatrzymują się nad butami co zapobiega przydeptywaniu i wydzieraniu dołu, więc spodnie będą rosły razem z nim jeszcze przez jakiś czas. Szeroka góra pozwala przybierać w pasie i udach.


Dżins bawełniany i spiera się trochę nieciekawie- na wszystkich załamaniach. Synowi jednak się to podoba. Pierwsza para bez kieszeni z tyłu, za to z karczkiem. Wszywałam również szlufki. Niestety, dżins jest gruby i okazało się, że igły strzelały na lewo i prawo przy grubości paska i szlufki . Dlatego druga para jest bez szlufek
Karczek tylko zaznaczony stebnowaniem, za to zrobiłam kieszenie.

Z jednej strony są dwie

Z drugiej jedna i naszywka z Darthem Vaderem



Przy pasku przybajerowałam zameczkiem. Stebnowania zielone, to ulubiony kolor syna. Tuż za czarnym.


Ponieważ został mi jeszcze kawałek skroiłam próbną torebkę. Różę wyhaftowałam srebrną nitką i nabrałam ochoty na motylka. Więc też go wyhaftowałam.

Ponieważ torebkę lubię nosić czasem przez ramię lub przez pierś wszyłam pasek i klamrę, żeby można było regulować
boki poszerzyłam listwą.

Torebka okazała się praktyczna, pakowna i wygodna w noszeniu. łatwo ją konserwować- wystarczy wrzucić do pralki. Pewnie jeszcze skorzystam z tego pomysłu, może z filcu albo z ekoskóry.

 Razem z tym materiałem przyszedł dżins elastyczny, na superskinny spodnie dla Myszy. Ale na razie- leżakuje.
 Pozdrawiam

3 komentarze:

  1. Eeej... Mistrzu! Spodnie super. Co prawda najpierw zobaczyłam zdjęcie i pomyślałam, że cuś tam w kroku nie ten tego ten poszło, a potem doczytałam, że to tak ma być, ba nawet taka moda. Matko, jaka ja niedzisiejsza jestem. Nie będę ukrywać, że naszywka z lordem Vaderem przebija wszystko! Więc co tam róże i motylki, gdy czarny charakter się pojawia. O matko, jaka ja dziwna jestem.
    Syn chyba zadowolony ze spodni?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Syn twierdzi, że zadowolony. Moda dziwna, to fakt, ale te portki dzięki Bogu oraz partii przy wszelkich przykucnięciach nie zjeżdżają poniżej linii tzw rowu, co nagminnie obserwuję u kolegów syna. Jakoś ten niski krok znieśc muszę.

      Drugi czarny charakter ma na plecaku- to Darth Moul. I wcale nie jesteś dziwna- uwielbiam czarne charaktery.

      Usuń
    2. Ciągnie pewnie swój do swego :) Czarne charaktery wszystkich krajów i galaktyk - łączmy się :)))

      Usuń

Dziękuję za komentarz i zapraszam ponownie!