piątek, 19 lutego 2016

Otulamy nadgarstki

Niby ciepło, choć to luty, Ale jak się jest zmarzluchem , to nawet ciepła zima jest zimna. I tak ma moja Mysz- wiecznie jej zimno. Dlatego zrobiłam jej mitenki-ogrzewacze nadgarstków.
 Ponieważ zaliczam kolejne zadania w turnieju pomieszałam dwie włóczki jedna to cieniutka włóczka, która została mi po którymś swetrze. Bydlę uwielbia się filcować i swetry z niej okazały się średnio praktyczne choć na początku wyglądały fajnie , można zerknąć tu i tu. Włóczka w kolorze lila pochodzi z najnowszej kolekcji do nauki robótek na drutach  z numeru pierwszego, który zakupiłam próbnie. Włóczka to jakaś mieszanka z akrylem, w dotyku przypomina włóczkę kotek. Następnych  numerów nie zakupię, gdyż dla mnie zbyt wysoki wydatek na takie słabe czasopismo.
 Zdjęcie z kaktusikiem. Właścicielka w szkole, więc prezentuję na własnych łapach. Łapie.
 Jeszcze w ostatniej chwili córa spytała czy udokumentowałam, że zrobiłam właśnie ja i właśnie teraz, więc przy ostatnich oczkach  "trzasnęłam" fotkę
 Z kłębuszka lila zostało mi raptem kilkanaście centymetrów.   Cóż, dużo włóczki w tym czasopiśmie nie dali- została mi jeszcze nie ruszona szara. Ale raczej z nią nie poszaleję, malizną pachnie. Szczególnie biorąc pod uwagę ceny kolejnych numerów. Ale może ja mam zbyt wysokie wymagania...

Myślałam o ozdobieniu kryształkami zakupionymi u Chińczyka, ale nie wygląda to rewelacyjnie i ponadto klej ledwo trzyma. Musiałabym kleić klejem na gorąco, ale nie mam jeszcze zbyt dużej wprawy- lepiej nie ryzykować.
Cóż, szykuję się do kolejnych zadań.  Mitenki robiły się same  prawie, prosto łatwo i przyjemnie jako odskocznia od strzelających z maszyny do szycia igieł (szyję kolejne dżinsy). Ale o tym opowiem w następnym poście.
 Cieplutkie pozdrowionka




2 komentarze:

Dziękuję za komentarz i zapraszam ponownie!