sobota, 21 listopada 2015

I jeszcze jeden staroć....

...a raczej rzecz , która nie doczekała się publikacji. Na szczęście znalazłam zdjęcia z czasów pulchności, gdyż w danym momencie sweter wisi na mnie jak wór po ziemniakach

Jak widać łotewskie warkoczyki okalają ukochany przeze mnie wzór róży
 Dekolt wyszedł zbyt luźny, co wcześniej mi nie przeszkadzało, ale ponieważ teraz "zdrobniałam" zjeżdża mi z ramion. Dlatego postanowiłam zrobić przodzik wszyty z przodu, jeszcze się waham czy z wzorem róży, czy ściągacz, na pewno czarny.
 Tutaj z boku widać, jeszcze brzuszysko się rysuje, ale na szczęście dziś go brak
No i wykończenie dekoltu....

Pierwsze zdjęcie jest mi szczególnie drogie. Jeśli ktoś pamięta rok temu nasza suka oszczeniła się imponująco, bo aż jedenastkę wydała. Niestety, dwa urodziły się martwe, jeden gdzieś został podduszony przez niezbyt filigranową mamę. Została ósemka. Przez kilka strasznych tygodni męczyła mnie wizja dziewięciu wilczurów do wykarmienia niszczących mi ogród. Na szczęście sąsiad, właściciel sprawcy mego "nieszczęścia " rozpuścił plotkę i szczeniaki dość szybko znalazły właścicieli. Zostawiliśmy jedną sunię, najmniejszą, dokarmianą od urodzenia butelką. Jako że przesiadywałam całymi dniami w domu Padme dotrzymywała mi towarzystwa, zmuszała do spacerów, zapowiadała się na mądrego psa obrońcę i opiekuna. I pewnego dnia wściekły sąsiad doniósł, że wlazła do kurnika. Awantura była piekielna, udało się ją mi wyciągnąć  z gnoju do kolan i jakoś wyszorować i odsmrodzić. Tydzień później pies zmarł w męczarniach, czy złapała jakieś cholerstwo czy została otruta- nie wiem, ale do sąsiadów się od tamtej pory nie odzywam. I szybko się nie przywiążę do psa.

Smutno kończę ale serdecznie pozdrawiam i waszym pupilom zdrowia życzę

1 komentarz:

  1. Sweterek może i stary, ale jary! Cholera, szkoda psiaka. Jeśli został otruty, to ja trucicielowi życzę po trzykroć, żeby zdychał na raka trzuski. I niech się tak stanie!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz i zapraszam ponownie!