wtorek, 14 października 2014

Na krzesełko

Poduchę skończyłam jeszcze w lipcu, ale dopiero teraz miałam okazję pomalować krzesło- robił je ze czterdzieści lat temu mój dziadziuś i nieco się hmm...zniszczyło.
Więc krzesełko sobie wyschło i nareszcie mogę pokazać poduchę.

 Krzesło lekko rozszerza się ku przodowi i poduszka jest podobnie profilowana. Dość wysoka, ponieważ Mysz jest osóbką niziutką.
 Tutaj mamy poduszkę z bliska. Nosi ślady użytkowania, ale nie dajcie się zwieść- wcale dziecię godzinami przy biureczku nie przesiaduje.Tutaj mamy jasną stronę....
 ....a tutaj ciemną. Starałam się dobrać do reszty gadżecików które już prezentowałam TUTAJ



















 No i oczywiście plisa boczna, warkocz różowy, który łączy się na samym tyle poduszki.



Zrobiona też jest niziutka poduszka dl a synka, ale krzesełko oczekuje na malowanie- tym razem będzie to kolor miętowy- seledynowy i w tejże tonacji poduszka.
Pozdrawiam
Myszkimama

9 komentarzy:

  1. Śliczna poduszka :-) Piękne kolory.
    Uwielbiam takie przedmioty z historią - krzesło zrobione przez dziadziusia - cudo!
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też lubię takie rzeczy- są cenniejsze( nawet gdy są nieco niedoskonałe) od rzeczy wykonywanych taśmowo.

      Usuń
  2. No mistrzostwo świata :) Ładnie dobrane kolory i pięknie wyprofilowana - lubię takie "spersonalizowane" przedmioty uzytkowe :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super! - i poducha i krzesełko!!! :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Odpowiedzi
    1. drugie od kompletu od dziś "czuje miętę", bo jest zielonkawe.

      Usuń
    2. już nie mogę się doczekać aż je zaprezentujesz;)

      Usuń

Dziękuję za komentarz i zapraszam ponownie!