środa, 15 października 2014

Miętowy partner

 Tym razem miętowy "kolega" z poprzedniego posta , czyli drugie odnowione krzesło z przeszłością. I oczywiście poduszka - bez plisy bocznej, ponieważ syn uznał, że woli mniejszą, żeby nie przeszkadzała. Na pierwszym zdjęciu strona smutna- czyli w tonacji czarno-białej. Poniżej wersja weselsza- zieleń trawiasta wraz z butelkową.

A tu oba krzesła- na moje oko ładniej prezentuje się wersja cytrynowa z poduszką w tonacji różowej. No ale cóż, drugie krzesło musiało być męskie- cokolwiek to znaczy.
 Pozdrawiam
Myszkimama

10 komentarzy:

  1. Ale one są śliczne! Pięknie wybrałaś dla nich kolorki na to drugie życie:)
    No i pasiaste poduchy fajnie się komponują.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak zupełnie szczerze - też bardziej podoba mi się cytrynowo-różowa wersja, ale i męskie wydanie krzesła prezentuje się świetnie! :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wersja męska jest męska i jak przystało na męską - przystojna !

    OdpowiedzUsuń
  4. Wspaniale wyglądają razem - jednocześnie takie same, a inne :-) Świetna poducha.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  5. oba krzesła wyglądają naprawdę ślicznie :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz i zapraszam ponownie!