środa, 3 września 2014

Niemal szlachetnie.

Czapeczka.


Do noszenia "na spółę" z córką- ma tylko odrobinę mniejszą głowę niż ja.
Stylizowana na kołpaczek szlachecki.
Wykonana szydełkiem. Następnie doszyłam tygryskowe sztuczne futro- powinien być ryś, ale uznałam że jemu w futrze lepiej, sztuczny tygrys wystarczył. Kołpaczek powinien być ozdobiony drogą broszą oraz piórami, najlepiej bażanta- nam wystarczyła niklowana naszywka ze szkiełkami. Bażancich piór ci u nas dostatek- przechadza się tego całe mnóstwo po ogrodach, jednak nie wiem czy nie byłoby zbyt bogato i staroświecko- wszak nie jedziemy w tym na zjazd bractwa kurkowego czy neosarmatów.

 HMM...


 Czapeczka jest zabawna i ciepła , ponieważ robiłam z włóczki która pozostała po Mięciutkim, szydełkiem do kordonka. Masa wyszła dość zbita, a futrzany otok dodatkowo ociepla zarówno uszy jak i zatoki. Nie zahacza o szaliki, golfy i kaptury, u mnie zawsze to zmora, że podniosę głowę żeby np. rozkład jazdy przeczytać, zahaczam o szalik i czapka zjeżdża na oczy.Jest nieduża , mieści się pod kaptur- najwyraźniej bardzo ją polubię. Jeśli Myszka też- będzie trzeba zrobić drugą.
Pozdrawiam
Myszkimama
 

5 komentarzy:

  1. Ależ piękna jest:) Lubię takie klimaty, nie sztampowo, połączenie tradycji z nowoczesnościa... Ach, nawet przez moment ciepło pomyślałam o nadchodzącej wielkimi krokami jesieni dzieki tej czapeczce:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, ja tam ciepło o jesieni nie myślę- im bliżej tym bardziej mam stracha.
      O tego typu czapce myślałam od dawna, ale brakowało mi odwagi chyba.

      Usuń
    2. Jak widać zupełnie niepotrzebnie miałaś obawy- wyszło świetnie:)

      Usuń
  2. Klimat czapki bardzo mi się podoba! Sama nie przepadam za motywami zwierzęcymi więc ten tygrysek tak jakby mi przeszkadza, ale to ocena subiektywna. Obiektywnie czapka jest naprawdę super! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam do tygrysków jakąś słabość- pewnie dlatego większość kotów które przez życie mi się przewinęło miało na imię Tygrys. Za to nie lubię wszelkich krów czy zeberek. No chyba że żywe. Następną czapkę planuję z czarnym futrem- pewnie bardziej w Twoim guście.

      Usuń

Dziękuję za komentarz i zapraszam ponownie!