wtorek, 22 lipca 2014

Pierwszy był piórnik...

    To absolutnie nie są rozważania, czy najpierw było jajo czy najpierw była kura.  U mnie najpierw zjawił się piórnik. Dziecko zażądało zmiany piórnika, jednak w zanadrzu nie było żadnych piórników typu tuba- inne dla moich pociech okazały się niepraktyczne- zawsze niedopięte, wszystko upchane i wypadające do plecaka. I zapytałam z głupia frant- a może być pojutrze? Może. No jak może ... złapałam za szydełko i zrobiłam taki jak proponowała Intensywnie Kreatywna, jednak nie aż tak fantazyjny.
    Dwa kółka na szydełku, potem środek- i już można było wszywać podszewkę i zamek. Także nazajutrz popołudniu dziecię otrzymało piórnik i dumne oraz blade pomaszerowało do szkoły.
     Miałam niejakie lęki, ponieważ piórnik nie był 'kupywany" i obawiałam się że dziewczę zostanie wyśmiane. Na szczęście obawy okazały się płonne a sam piórnik zrobił furorę.

       Pozazdrościłam dziecku piórnika i zmajstrowałam sobie kosmetyczkę, trochę krótszą niż piórnik, mniej więcej na długość tuszu do rzęs.

 A potem to już poszło- kosmetyczka dla Myszki.


 I do kompletu torebka.


 Usztywniane rączki , a jakże.
 Pomponiki dla urody.



 A jak dla dziecka to i dla siebie...





 Na razie oczekuje na zamki.
 Już od miesiąca.
Ciekawe kiedy się zlituję i je dokupię... I oczywiście zdjęć troszkę wrzucę...
Pozdrawiam
Myszkimama

5 komentarzy:

  1. Aleś Ty pomysłowa świetne wytwory :)

    OdpowiedzUsuń
  2. wow świetny pomysł! zazdroszcze talentu ! :)

    Zapraszam do siebie! Za każdą obserwacje odwdzięczam się obserwacją! :)
    http://gabrielakugla.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne torebeczki i kosmetyczka super :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Witam i zapraszam na candy.

      Usuń

Dziękuję za komentarz i zapraszam ponownie!