sobota, 8 lutego 2014

Spacer po zimowym ogrodzie



.... brnąc w śniegu i w temperaturze +10 w lutym to bardzo sympatyczne przeżycie. A cieplutkie słoneczko jako oświetlenie takiej miłośniczki czerni , wspomagane odbiciem światła od śniegu zaowocował sesją zdjęciową na ludziu.












  Ponieważ dopadła mnie jakaś niemoc twórcza wszystko leży rozpoczęte zaledwie, albo niedokończone leżakuje. Leżakują nawet spodnie, którym trzeba  wszyć jedynie zamek.  Dlatego sesja zdjęciowa zawiera tylko jeden mój twór- ponczo, które wypadło nadspodziewanie dobrze, ładnie widać żakardowe róże, mimo ze są zaledwie szare i w czasie roboty dopadały mnie wątpliwości, czy może jednak malinowe?
 Sprzęt trochę mi szwankuje, pisząc posta używałam mnóstwa słów uznanych za nieparlamentarne- nie wiem jak długo komputer posłuży i jeśli padnie- kiedy go ustawię do pionu, dlatego nie obiecuję, kiedy będą następne rzeczy. A kończą się dwa swetry tylko i wyłącznie dla mnie, skrojone też jest coś dla mnie. Poza tym otulacz żakardowy idący jak krew z nosa- cieniutka włóczka, więc  przyrost minimalny i ogólnie zniechęcający i sweter dla syna, za który będę musiała wziąć się galopem, bo jest 1/3,  ferii został tydzień a po feriach chciałby założyć.
A pomysłów, planów .... głowa za mała, aby wszystko pomieścić.
 Pozdrawiam was słonecznie.

5 komentarzy:

Dziękuję za komentarz i zapraszam ponownie!