piątek, 22 listopada 2013

Późna jesień? Zima? Nie, dziękuję!

Nie lubię późnej jesieni. Nienawidzę zimy! O dreszcze przyprawia mnie mgła za oknem, depresję mam patrząc na zabłocony trawnik, diabli mnie biorą, jak zapowiadają śnieg...
 Jest mi absolutnie zimno, bolą mnie zatoki i będą męczyć do kwietnia, dzieci robią się niemożliwe, bo nie mają się gdzie wybiegać. Nornice buszują po ogrodzie, niszcząc zabłocone trawniki, podgryzając zwiędłe róże, nie mam kiedy zrobić sesji zdjęciowej, bo za szybko się ściemnia, za tydzień wywiadówka a ja nie mam co na siebie włożyć, sukienka zaplanowana na tą okazję jest w fazie przyczepienia wykroju, nici do niej jeszcze nie dotarły(metalizowane, więc nie do dostania w pobliżu) materiał na który miałam chrapkę właśnie się skończył....
Pies się zakochał i znikł, wrócił dopiero po upływie doby- a raczej przeciągał z całą zgrają zakochanych psów i udało mi się go złapać. Podrapany pysk, spuchnięte oko, zapaprana rana na łopatce, skręcona łapa i mnóstwo błota.
 Szukałam wczoraj jakiegoś klucza , w między czasie zgasło światło, bo czujka wyłączyła, zrobiłam krok w złym kierunku i grzmotnęłam w skrzynkę wypełnioną ziemią- taką dużą , na jabłka- na tyle skutecznie że się wywróciłam. Centralnie w zabłocony trawnik.
 Zepsuł sie dekoder do telewizora, więc zaczęłam grzebać za pudełkiem, w końcu na gwarancji i znalazłam rzutnik. Stary, z karty gwarancyjnej wynika , że starszy ode mnie. Obok było całe mnóstwo przeźroczy. Zniosłam to na dół i zrobiliśmy sobie  mały wieczór z przeszłością. Takich wynalazków to dzieciaki nie znają, era komórek i cyfrówek wyeliminowała filmy do aparatu, a ostatnie przeźrocza w domu są z początku lat 90-tych. Zabawa więc była niezła, kiedy oglądali zdjęcia odmłodniałej nagle prababci, mamy na sankach, starej syrenki. Rzutniki mają to do siebie, ze często trzeba ustawiać im ostrość. Myszka oczywiście nie wiedziała , o co to chodzi, ale zwróciła uwagę , że coś kombinuję i zdjęcie robi się "normalnie" ostre. Przy którymś przeźroczu wrzasnęła na całe gardło" Mama, grafikę popraw!"
 Szczerze mówiąc to chyba jedyne miłe zdarzenie, jakie miało miejsce ostatnio. No może poza tym, ze produkowane przeze mnie wdzianko, które liczyłam że skończę na wiosnę wydziergało się ekspresowo. Zostały mi rękawy do zrobienia. Przyznam szczerze, że nie wiem czy nada sie do noszenia, zobaczymy jak skończę.
 Dotarłyście do końca postu? Podziwiam. Przepraszam, ze taki smętny  i mało kolorowy, ale musiałam dać mały upust depresji....
Pozdrawiam

13 komentarzy:

  1. Ja dotarłam do końca. Moja wyobraźnia zadziałała , hm... najbardziej przy tej skrzynce z ziemią.... :))) Cudownie piszesz :))) Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skrzynka zostawiła mi pamiątkę w postaci solidnego siniaka na goleni. Stoi w tym miejscu od pół roku, bo sadzę w niej petunie- i dopiero pierwszy raz ktoś w nią trzasnął. Wszystko przez ten jesienny wczesny wieczór...

      Usuń
  2. Kochan! współczuję, ale nie dziwię się - ja też nie lubiłam zimy... i nawet tutaj jest mi czasami za zimno w zimie ;-) Trzymaj się mocno - byle do wiosny!!! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam się, trzymam, najczęściej drutów.:))

      Usuń
  3. ...ale kiedys przyjdzie wiosna i lato... i znowu bedzie ładnie ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żeby tak się dało jak miś jakiś, przespać zimę w jakiejś gawrze... Ciekawe, w mieście jakoś tak nie odczuwałam zimy.

      Usuń
  4. Mam tak samo. Trzęsę się całą zimę poza momentami gdy się zgrzeję. Śpię w szlafroku pod stertą dodatkowych kocy. Musiałam opuścić małżeńską sypialnię, bo Mąż potrzebował dodatkowego zgaszenia ogrzewania, a mamy tylko dwa pokoje sypialne, więc śpię z dzieckiem w tym cieplejszym. Ale na zatoki polecam sinulan forte, ewentualnie sinudafen, a najbardziej sinupret, ale on jest najdroższy. Dzięki tym tabletkom jakoś przeżywam ciężką zimę bez permanentnego zapalenia.

    OdpowiedzUsuń
  5. Te zatoki to mnie do szału doprowadzają. Spróbuję te środki przez Ciebie polecane, bo ludzie mi się dziwnie przygladaja- wiecznie przeziębiona, a co poniektórzy śmią udzielać niewybrednych rad czym mąż powinien mnie leczyć. Wrrr. Nienawidzę chamów.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nawet najdłuższa zima kiedyś się skończy! I to mnie trzyma w pionie ;)
    Trzymaj się ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby jak najprędzej! Mnie dobija najbardziej, że każdy kogo spotkam wieszczy długą i ciężką zimę. Bo najważniejsze jest czarnowidztwo...

      Usuń
    2. Pewnie naoglądali się "Gry o tron" ;)

      Usuń

Dziękuję za komentarz i zapraszam ponownie!