czwartek, 17 października 2013

Jaką ,u licha, mam figurę? Czyli taki tam surfing po necie

Nadchodzi czas, kiedy dojrzałam do uszycia czegoś dla siebie. Przegląd mej szafy wykazał, ze mam jedną parę przyzwoitych jeansów, jedną fajną bluzkę, stertę kupnych sekenhendowskich swetrów , kilka absolutnie za małych bluzek  i podarte  jeansy w ilości sztuk kilku , których już zbytnio nosić nie wypada- zaraz zacznę wyglądać jak dzidzia piernik.
 Czas wrócić do sukienek, ładnych tunik, spodni stanowczo kończących się w talii. Cały problem w tym ,że przybyło mi tu i ówdzie, i to hm... dość sporo powiedzmy, żeby nie obnażać całej okrutnej prawdy, a co za tym idzie raczej zmieniły mi się proporcje, czyli figura.
 No i zaczęły się schody. Wbiłam  w wyszukiwarkę " jak określić swoją figurę" i wybiło mi kilka ciekawostek.
Pierwsza rada- naklej na ścianie karton, ustaw światło równo za sobą i odrysuj cień- może to i skuteczne- karton można przyczepić do zasłony i korzystać z latarki, ale jak odrysować coś, co się rusza?
 Następnie weszłam na stronę no odchudzaniu, nie przytoczę jaką, kazali podać wymiary-talia , biodra i ... szyja. Hm... Wynik - gruszka
 Wchodzę na kolejną- tutaj chcieli talię, biodra i ramiona- tym razem kielich- i kadzą mi, że mam duży biust(że kto? niby ja?) i zgrabne nogi... prawie popłakałam się ze śmiechu, nogi wciąż takie same, króciutkie, grubiutkie- gdzie im tam szczególnie do zgrabności....
Włażę na trzecią- każą  określić WHR czyli stosunek szerokości talii do bioder- określą jaki rodzaj otyłości mam. No bez przesady z tą otyłością, parę kilo jeszcze brakuje, ale nic, dowiedzmy się. Dzielę obwód talii przez obwód bioder- i czytam- od 0,50 do 0,84- typ gruszka. U mnie trochę brakuje do tego 0,84, więc mamy znów typ-gruszka
Tym razem wjeżdżam na stronę w języku angielskim- zmieniam te ich inches na centimetres i wstukuję dane - napisali, ze moja figura nie mieści się w żadnym z czterech typów przez nich prezentowanych. Czyli tym razem nie mam figury. Fajnie
 Szukam dalej, ponoć szukajcie a znajdziecie. Trafiam na kolejny portal o odchudzaniu. Tutaj grzecznie zapytali  jak zwykle- wzrost, waga, grupa krwi(?) , wymiary talii bioder i zagwoztka- nadgarstka. Nieco zaskoczona pognałam po centymetr bo na takie cuda przygotowana nie byłam. Tym razem określili mnie niezwykle starannie , włącznie z budową kośćca- typ figury określili jako gruszka.
Szukam dalej-  znów jakaś anglojęzyczna strona, żądają ode mnie pomiarów w tych nieszczęsnych inches- wiec dodatkowo musiałam skorzystać z konwertera- popisałam co tam chcieli i piszą - lucky you! klepsydra! Dodatkowo określili jakie ubrania powinnam nosić, z rysuneczkami, a jakże. Osobno bluzeczki, żakieciki, osobno spodenki, sukienki z uwzględnieniem plus size- jak miło.



          No  i jaki wynik tych poszukiwań półtoragodzinnych? Ano taki , że choć przybyło, to przynajmniej równo i figura się szczególnie nie zmieniła. Prawie cztery( w końcu klepsydrze blisko do gruszki ) do jednego i jednego nieokreślonego. Czyli Określam Typ- gruszka!
    Pewnie z racji tych dodatkowych nastu kilogramów zniknie problem, który zmusił mnie do samodzielnego szycia spódnic i noszenia płytkich jeansów czyli zbyt wąska talia w stosunku do bioder. Absolutnie nie mogłam kupić sobie spódnicy albo musiałam zwężać- to już lepiej od początku uszyć samodzielnie , czyż nie? A jeansy zawsze odstawały w pasie lub obrzydliwie marszczyły się pod paskiem z tyłu- rozwiązałam problem biodrówkami, ale tu męczył mnie problem wyjeżdżających  niewymownych, jakże często widywanych na polskich ulicach , szczególnie gdy dziewczę kucnie.
  Teraz wyszukiwanie odpowiednich tkanin, zaopatrzenie się w spore ilości igieł  do maszyny zawczasu oraz solidnych nici, o które ciężko na tym moim Burakowie Zapadłym Wielce i mogę wybierać kroje sukienek i portek, spódnic i bluzeczek. Może jakiś komplecik w stylu Coco! Ciekawe czy uda mi się uszyć coś tak pięknego w swej prostocie?
 I jeszcze o konkursie Szatańsko Kreatywnym- Dziś zostały ogłoszone wyniki i wygrały przecudne buty Inez pracowicie wydziergane szydełkiem a nagrodę publiczności zdobyła Szyjąca Bez Bloga ze swoją Czarną Owcą, szczegóły TUTAJ

Pozdrawiam


5 komentarzy:

  1. Cudna Gruszeczko! :-) Już nie mogę doczekać się na nowe uszytki na Twoją wspaniałą figurę :-)
    Konkurs trochę śledziłam, zagłosowałam - nie wiem czy to wypada pisać? - na Ciebie :D

    OdpowiedzUsuń
  2. I słusznie, że postanowiłaś WRESZCIE uszyć coś dla siebie! Będę Cię w tym postanowieniu mobilizować jako ten natrętny bzyk latający nad uchem ;)
    Nową maszynę trzeba wykorzystać, prawda?
    Myślę, że co do oceny sylwetki odrysowanie własnego ciała wydaje się najbardziej skuteczne. Może połóż się na podłodze, a dzieci niech odrysują na papierze? ;) Taki odrys przy okazji może być dobrym punktem wyjścia do zbierania własnych wymiarów. Trudno samej sobie zmierzyć np. długość pleców :)
    Na nici, dodatki i materiały możesz zapolować w necie. Może zrób sobie listę co potrzebujesz i jak chcesz to uszyć i wtedy łatwiej będzie dobrać tkaniny, nici i inne potrzebne akcesoria ;)
    Czekam na uszytki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie jestem na etapie szukania co też chcę sobie uszyć. Mam dość chodzenia w jednej bluzce i jednych jeansach na każde wezwanie i wywiadówkę do szkoły, zwłaszcza że tu jest istna rewia mody- koszmarnej , ohydnej, ale drogiej- to jest z nieznanych mi przyczyn w okolicy najważniejsze.

      Usuń
    2. Tym bardziej pokaż im, że można tanio i z klasą. A dzieci też będą dumne z eleganckiej mamy :)

      Usuń

Dziękuję za komentarz i zapraszam ponownie!