wtorek, 10 września 2013

Kącik szyciowy czIII- już pracuję, choć jescze nie gotowe.

Grzebię się ostatnio z tą robotą, ale duch we mnie upada- maszyna ma być 19-tego w Lidlu, ja nie mam na nią kasy a wszyscy zachwalają, ze ha.
Rano gdy nalewałam wody do szklanki ta raczyła pęknąć zalewając mi nogi wrzącą kawą.
 Następnie drapiąc się po szyi poczułam coś dziwnego- kleszcz fuuj.
 Na koniec okazało się, że nauczycielka wzywa mnie do szkoły, a na dodatek dziecię moje straciło dokument potrzebny aby była objęta opieką świetlicową. Wymagane na jutro.
Na dobranoc , gdy poszukiwałam spodni dla córki w garderobie, usłyszałam jazgot mordowanego psa. Wyleciałam na zewnątrz omal nie łamiąc nóg- okazało się że moje psisko zbiera po mordzie od kotki sąsiadów. Nic mu się nie stało, ale ja omal nie padłam na zawał.
Mimo wszystko jednak udało mi się cyknąć parę fotek kąta szyciowego, wciąż jeszcze nie gotowego- maszyny nie mam więc ciągle mam wymówkę, że jest czas.



Korzystając z programu Sweet Home 3D( za free) zaprojektowałam takie wnętrze mniej więcej. Nie musiałam jeździć meblami, zwłaszcza  że nie mam na to dość siły, a mój mąż za szybko się denerwuje. Kącik nieduży rozrósł  się do rozmiarów całej ściany i praktycznie gdy coś tam majstruję to zajmuję pół pokoju.



  Jako pierwsza od prawej stoi skrzynia, na wszystkie moje materiały ( jak się na nią wskoczy to ugniecie materiały i się zmieszczą) a raczej ostatnio resztki, a nie całe tkaniny.



Następnie mamy średniej wielkości stół przykręcony do ściany i dostawkę na maszynę z boku. Wszystko otrzymało obicie  w brązowe listki, również przedpotopowe krzesło( mama kupiła sześć w głębokiej komunie, były obite skajem, który darł się niemożliwie). Na stole oczywiście już coś się szykuje...

Pod stołem mamy cały mój dorobek dotyczący szycia- jakoś mało tu tego. W kubełku stacjonuje długa linijka która pamięta jeszcze moją podstawówkę oraz kalka na wykroje.



Ponad stołem zrobiłam styropianową tablicę oraz długą półkę przydasiową. Na razie wszystkie tasiemki, kordonki, zamki i inne zalegają w pudełkach po lodach, ale mam nadzieję sprawić im jakieś wygodniejsze opakowania- trwałe i dające się przyzwoicie opisać.



Tablicę zrobiłam z dekorów styropianowych, zamiast użyć kleju po prostu przyczepiłam do ściany zszywaczem, dekor podwójnie, żeby pinezki dobrze się trzymały.Tablica jest niezwykle przydatna na wszelkiego rodzaju notatki typu wymiary, przepis na kapcie na drutach, adresy i takie tam....


  Obok tablicy, tuż nad półką na maszynę wisi stojak( wieszak raczej) na nici.


  A na samym końcu miała stać dumnie deska do prasowania, nawet odrobinę ją widać, nad nią miała być półka na żelazka. Niestety półki na tych ścianach wiszą tak sobie, z tendencją do spadania, więc na razie z półki zrezygnowałam. Stoi za to rodzinka manekinów domowej roboty-  Misiek Płaska Klata, Pleczysta Mańka( ja naprawdę tak wyglądam?) oraz Myszkowe nogi.Ponadto mamy kosz na włóczki, wełny i co tam się do drutowania trafi, którego nie przewidziałam w planach, gdyż w swej naiwności sądziłam, że wszystko wlezie do skrzyni .
 No i oczywiście drabina,niezwykle urocza, ale ciągle jest potrzebna, więc stoi, żeby nie latać  z nią tam i nazad przez cały dom.

 A co tam szykuje się na stole roboczym absolutnie nie materiałem zasłanym?
 Ano zasłany jest on kalką krawiecką( a raczej substytutem kalki), na której rozrysowuje się żakiet dopasowany dla Myszki, według książki pani Zofii Hanus- żakiet jest na osobę dorosła ale może uda się zaadaptować do potrzeb mojej córci.



Tutaj bezczelnie do manekina pinezkami przypięty przód. Na razie bez zaszewki, bo oczywiście nie przerysowałam z planu. Jutro jak wrócę ze szkoły( o ile wrócę, nie przypuszczałam, że chodzenie dzieci do szkoły jest tak stresujące dla rodzica) rzucam się na rękaw. Może nie zwariuję, bo książka zawiera masę niespodziewanek, nagle znajdujących się punktów na wykroju, absolutnie nie wiadomo skąd, i niejasności. Ale damy radę. Jakoś.


Serdecznie przepraszam za bałagan, ale ciężko było zrywać cały ten majdan związany z żakietem- przypięty jest pinezkami do stołu. Poza tym tak właśnie wygląda mój kąt- mój własny bałagan, który tylko ja pojmuję i wreszcie nikt mi go nie ...psuje.
Pewnie też ktoś zauważy zamalowany kontakt- czeka na wymianę, więc jest w taki sposób oznakowany dla dzieci- tego nie ruszać! Podłoga też oczekuje pilnie malowania, więc wygląda masakrycznie- do tej pory balowały tam dzieci, a potem malowaliśmy szafki kuchenne ...i kaloryfer... i tak ta podłoga wciąż oczekuje litości. Mam nadzieję że doczeka się szybko, tak jak stół i półka, żeby były jaśniej i optymistyczniej.
Pozdrawiam.

8 komentarzy:

  1. Zazdroszczę Ci tak fajnego i dużego kącika :) Zamykasz swój bałaganik i już ! Ja niestety upycham moje robótki po szafach i innych dziwnych miejscach :))) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciężko zamknąć, bo pokój bez drzwi, ale to ostatni pokój za przechodnim salonem i przechodnią kuchnią, więc mało kto tam zagląda i faktycznie mogę bałaganić i mam święty spokój, nawet jak zjedzie tłum dzieciaków do moich młodych.

      Usuń
  2. Marzy mi się oddzielne pomieszczenie do robótek, bo szycie w salonie kończy się tym, że dom wygląda jakby w piorun walnął w pasmanterię :D

    Podziwiam, że zabrałaś się za konstrukcję żakietu. Ja nie mogę się zmobilizować do prostej spódnicy ołówkowej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pomieszczenie nie takie oddzielne, bo to jednocześnie nasza sypialnia ma być, ale małżonek rozumie , że muszę mieć kąt dla siebie- on w końcu ma garaż.

      Sama się podziwiam za ten żakiet- mam nadzieję, ze nie stracę rozumu przy tej książce.

      Usuń
  3. No to się u ciebie dzieje, oj dzieje :) Kącik zapowiada się ciekawie i zazdroszczę swojego miejsca do działania. Ja dalej z maszyną na blacie kuchennym, a materiały zawalają jedną ścianę w jadalni:( I co mam już pieniądze na urządzenie kącika to zaraz są pilniejsze wydatki i całość się odciąga niemiłosiernie. A powiedz po ile ma być ta maszyna w lidlu? Ona ma ściegi elastyczne?

    OdpowiedzUsuń
  4. No właśnie wypatrzyć nie mogę czy te elastyczne są, na pewno overlockowe, bo to napisali. Całkiem sporo stopek, igła bliźniacza, płytka do haftowania i cerowania. Słyszałam, że jeans szyje świetnie, więc nawet grubsze materiały, może dać radę i skórze. Za 329 zł. Gazetkę z nią to na ścianie sobie zawieszę i będę wzdychać jak nastolatki do aktorów.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeśli maszyna z Lidla ma ściegi overlokowe to elastyczne też powinna mieć...
    Twój kącik bardzo fajny. Jeżeli miałabym możliwość zrobić gdzieś u mnie taki to już dawno bym zrobiła, bo możliwość takiego stołu ze wszystkim potrzebnym na wyciągnięcie ręki jest po prostu super :-)
    Twoje falbaniaste zasłoneczki są słodkie :-)
    Za Twoją konstrukcję trzymam kciuki :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Musiałam przyhamować z żakiecikiem, bo córcia rano rzuciła hasłem prawdziwej kobiety- nie mam co na siebie włożyć. No i faktycznie- wyrosła z większości spodni, zostały jej tylko najnowsze w praniu. Także skroiłam trzy pary legginsów i dziś będę je szyć, co zapewne potrwa, bo ręcznie.

      Usuń

Dziękuję za komentarz i zapraszam ponownie!