poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Zniechęcenie.


   Niunia  Maszyna Która Nie Urosła zaczęła mi "fikać" po czym odmówiła szycia- zaczęła mi rwać nitkę, pętelkuje, przepuszcza szwy- serwis jak nic. I tu niechcący zupełnie znalazłam opinię użytkowniczki tejże maszyny- "...naprawili, po uszyciu 15cm firanki znowu padła, częściej jest w serwisie...". No załamać się można! Ciuszki na konkurs u Intensywnie Kreatywnej ( banerek z boku) zaprojektowane, samodzielnie wykonany wykrój przygotowany, tylko zamawiać materiał( dodatki już są) a tu znajduję informację, że naprawa potrwa około trzy miesiące, a i to nie jest takie pewne że szyć będzie... No to konkurs mam z głowy...
   Materiał śliczny pluszowy na getry dla Myszki czeka na skrojenie- ale po co, przecież  u licha nie mam czym uszyć...
  Pelerynka została w marzeniach...
  Podobnie spodnie garniturowe syna- a rok szkolny za rogiem...
  Jak biorę do ręki druty to trafia mnie , ze nie mogę nic uszyć i robota mi nie idzie. A tu jesień za chwilę, a dzieci nie wyposażone w swetry i inne takie, obietnice złożone i nic z tego.
 Materiał w kropeczki z którego usiłowałam szyć spódniczkę bombkę wygląda jak szmata do podłogi,  sterczą z niego nieprawdopodobne ilości nici, zastanawiam się czy w ogóle jest sens go reanimować...
 Firanki leżą i proszą, żeby je uszyć- znowu ręcznie kilometry szwów,
 No po prostu nic mi się nie chce. A wszystko przez maszynę do szycia. Niby przedmiot, a dawał mi tyle poczucia bezpieczeństwa...

5 komentarzy:

  1. Oj, oj kiepsko... No ja nie wiem, ale skoro złapałaś już na dobre bakcyla szyciowego i fajnie szyjesz, to może warto byłoby przemyśleć kupno dużej maszyny, może używanej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano, nie pozostaje mi nic innego. Drugi raz nie dam się nabrać i kupię coś naprawdę wartego uwagi.

      Usuń
  2. Uszy do góry, jakoś tak jest że po pochmurnych dniach przychodzą słoneczne. Nie wiem ile i czy w ogóle możesz poświęcić teraz jakieś pieniążki na nową maszynę, ale podobno w Liderze ma się na jesieni pojawić nie najgorsza maszyna. No i zawsze pozostają używane. Trzymam kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz rok szkolny się zbliża, więc wydatki, wydatki i jeszcze raz wydatki... Ale może faktycznie nastaną jaśniejsze dni?

      Usuń
  3. Miałam kiedyś cudowną maszynę do szycia Łucznik 466 , która szyła wszystko , skóry , jeans , a potem cieniutkie jedwabie i firany , a wszystko równo i bez problemu... Spalił się pedał i takiego już nie można było dokupić , więc za namową wyrzuciłam... Kolejne dwie , nowe i nowsze , ale cóż z tego ! Do dziś mi tamtej żal. Jeśli kiedyś zdecydujesz się na jakąś to najpierw poszukaj opinii na jej temat bo dziś to tylko taki szajs w sklepach..

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz i zapraszam ponownie!