czwartek, 25 lipca 2013

Kupuję materiał- moja odyseja po internecie.

       W naszej mieścinie kiepsko nawet z takimi prostymi rzeczami jak nici, więc o tkaninach szkoda nawet mówić. Następna , powiatowa miejscowość ma aż trzy sklepy tkaninowe- wszystkie strasznie drogie i nastawione raczej na firany i zasłony.
      Do większej miejscowości kawał drogi, więc też raczej spory problem, bo to i czas i koszty...
      No ale od czego jest internet?
     Na allegro nie kupuję, na to" jeszcze mam czas", no ale wszak jest tyle sklepów z materiałami, nie muszę wychodzić z domu...
      Wstukuję tkaniny- wywaliło kilka stron,  wchodzę na pierwszy adres- ceny zwalają mnie z nóg, niby wybór ogromny, ale przecież kopalni diamentów na podwórku nie mam.
      Widzę napis - przeceny do 90%- no to klikamy!Ceny takie nawet, więc rejestruję się na stronie, ciumkam, acham i  ocham, w końcu klikam na tkaninę, żeby dowiedzieć się jak tam z dostawą i opłatą i nagle widzę: cena jest za jednostkę czyli za... 10 cm... Zeszło mi powietrze w sekundę.
       No nic, szukaj dalej, wszak nie zniechęcisz się kobieto po pierwszych niepowodzeniach.
      Klikam znowu. Materiały śliczne, ceny groszowe, wow, ale może jednak sprawdź  czy to znów nie za 10cm... Nie, za metr! Takie śliczne , groszki, sztruksy w kwiatki, jeans w kilku odcieniach! No bomba! Nagle mój wzrok zjeżdża i widzę- sprzedawane w belach po 80 metrów. No , mundurków dla chińczyków szyć nie zamierzam, sklepu nie prowadzę, 80 par spodni w jednym kolorze też w domu nie potrzebuję....
      Jedziemy dalej. Klikam i klikam i nic. Duch we mnie upada.
      W końcu trafiam na jeden adres, ceny całkiem, całkiem, więc podejrzliwie sprawdzam metraże, sposób sprzedaży, wymaganą ilość- no wszystko dobrze, z duszą na ramieniu się rejestruję, wybieram  tkaniny- są tu i w kuponach i nawoje i na metry. Wybieram materiał na kanapę- brązowy welur w cenie 6 zł za metr i od razu jeans na spodnie dla dzieci. Z sercem w gardle czekam na potwierdzenie- okazuje się że wszystko dobrze wyliczyłam koszt Poczty Polskiej mi wyliczyli, cudownie, czekam na wysyłkę . Na drugi dzień telefon, numer mi nieznany , odbieram.
- Czy pani taka a taka?- męski, średnio uprzejmy głos.
- Tak, z kim rozmawiam?- pytam zaniepokojona.
- Dzwonię z firmy.... Jaki odcień tego jeansu pani chciała? - Chce mi się śmiać, przecież w ofercie mają tylko jeden.
- A jakie pan ma?
 -Jasny i ciemny-mówi.
-To poproszę jasny.
 -To ja pani tą paczuszkę zaraz pakuje i dziś wysyłam. Przez Pocztę pani chce, tak?
 - Tak-wciąż  pamiętam, jak mi sie tutaj już dwóch kurierów zgubiło i trzeba było za nimi biegać.
Pożegnaliśmy się ze średnio uprzejmym panem.
            Czekam na paczuszkę, to był piątek, więc stwierdziłam, ze koło środy będzie. Przybyła, o cudzie, już w poniedziałek. Oczywiście koszt wysyłki był wyższy, niż napisali w informacji zwrotnej, całkiem sporo bo o 10 zł. Bankomat u nas daleko, pięć kilometrów, gdybym miała odliczona kwotę byłoby wesoło.
            Otwieram paczkę- przy moim szczęściu mogłyby to być nawet trociny, Ale nie, jest materiał! Welur w kolorze czekolady, taki milutki, żałuję, że nie wzięłam go więcej, np na dresy dla dzieci. 
           I jeans. jasny, ładny. Mężowi jednak się nie spodobał. Od razu przypomniał mi moje dziecinne cierpienia, gdy w obrzydliwych pseudodżinasach wyrobu mojej babci chodziłam (jedyny ciuch jaki jej nie wychodził). No przecież własnym dzieciom tego nie zrobisz- powiedział mi.
             Rację ma. Ale jednak na tkaninach lepiej znam się ja.
              Jak się potoczyła historia z jeansem? O tym w następnym poście.
              A co do zakupów w internecie? Na pewno będę korzystać. Szczególnie z usług sklepu ze średnio sympatycznym panem, oraz kilku innych, które znalazłam, a które mają podobne zasady jak ten i chyba z nim współpracują, bo jestem tam już automatycznie zarejestrowana. Następne zakupy wkrótce , materiały wybrane, pomysły z dziećmi omówione. Niedługo czas na realizację. 
 Pozdrawiam.

6 komentarzy:

  1. Nie bardzo lubie zakupy przez internet bo nie zawsze spełniają oczekiwania .Jakos zdjęcia zawsze są ładniejsze :) Ale bywaja i miłe niespodzianki. Takie ryzyko kupowania przez sieć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, można się rozczarować. Takim rozczarowaniem była moja maszyna do szycia. Po przyjeździe okazało sie , że " nie urosła...

      Usuń
  2. Czekam wobec tego na uszytki z nowych tkanin :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeden już gotowy, czeka na docięcie nitek i pranie. drugi "wjeżdża" na maszynę już wieczorem, więc w sobotę powinny być już zdjęcia.

      Usuń
  3. A ja lubię sobie podtykać tkaniny przed zakupem:).

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też, ale to taki szmat drogi, że się odechciewa.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz i zapraszam ponownie!