wtorek, 19 marca 2013

Czarne warkocze dla mamy


 Czarne Coś, Co Przyrastało Pomału zostało zakończone! Zdjęcia wykonane na zewnątrz, w słońcu, coby może wiosnę odczarować- wczoraj napadało znowu15 cm...



 Włóczka akryl pół na pół z alpaką, druty trójki, dół czwórki i na końcu piątki.
Sweter zrobiony z materiałów wtórnych - znaczy poprutych swetrów w liczbie 1 i 1/2. Jakimś cudem były dwa o identycznym odcieniu.
 Sweter sięga mi do kostek. Wzór w kwadraty trzy rządki po trzy oczka, od bioder szerzej cztery oczka. W pasie zwęziłam do dwóch oczek i po sześć rządków - taka mała próba zaznaczenia talii.
 Górą doszyte dwa warkocze,



 wzdłuż nogi rozcięcie z dwoma warkoczami, lekko związane- noga ma w tym wyglądać na dłuższą, ale zbytnio nie wystawać...Czerwona tkanina podłożona, żeby było widać rozcięcie


Te drobne jasne punkciki to kropelki wody- wszystko topniej jak szalone...

Zostało mi około dwa kłębki tej wełny- albo dołożę szarej i zrobię poncho albo może chustę?





4 komentarze:

  1. OJ... napracowalas sie przy tym dziergadle :) Mnie coraz mniej sie chce siegac po druty. Trwa to dlugo, a efekt nie zawsze wiadomy.

    Rob chuste. Bedzie wielosezonowa ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Aleeeee dłuuuugie!!!
    A ten materiał czerwony to ja bym chyba tak zostawiła, całkiem nieźle z tym wygląda :)))

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz i zapraszam ponownie!