środa, 20 lutego 2013

Optymistyczna Malinowa i inne.

No, dość dawno nie pisałam. Ograniczyłam się do komentarzy na cudzych blogach.
 Ale to nie znaczy ,że absolutnie nic nie robiłam!
 Więc po pierwsze- Optymistyczna Malinowa tunika dla Myszki
Tutaj wisi na żyrandolu żeby złapać choć kilka promieni słonecznych i oddać kolory

 Druty 3, Malinowy- 50% wełna, 40 %akryl, 10% alpaka,
 Różowy - pojęcia nie mam, ze starych zapasów, Miła włóczka , ma już z niej sweterek który widać  poniżej

Blady róz - nazywa się blush i jest  to akryl, milutki w dotyku.
 Dekolt na drutach w serek, jednak Myszka ma dużą główkę [ i mądrą] więc na samym szpicu zostało rozcięcie, ozdobione sznureczkiem i koralikami z drewna, żeby nie odstawał.
Kieszonka jest wrabiana od środka, malutka w sam raz na chusteczkę do nosa lub bloczek śniadaniowy.
  Całość robiona od dołu na okrągło. Sweterek wyszedł dość cieplutki, w sam raz na obecne dni.
 Ponieważ malinowej włóczki została mi masa cała więc będzie jeszcze co najmniej sweterek rozpinany do kompletu, z rękawkami.
Robiło się błyskawicznie, cieplutki i miły kolorek, sama radość, zwłaszcza po ostatnich zmaganiach z kolorem Jedynie Słusznym, tzn czarnym.

Donoszę również, że gorset konkursowy się kończy. Tzn, on się skończył, teraz ja do niego chudnę na diecie kapuścianej, coby na sobie go zaprezentować. Mam nadzieję zdążyć zrzucić ze trzy kilo w porywach do pięciu i dopiero wysłać moje dziełło, aczkolwiek prezentuję go już teraz z duszą na ramieniu , na bluzeczce



Nie wygląda zbyt imponująco, wykombinuję ewentualnie jakiś lepszy model, żeby wszelkie krzywizny ładnie zaprezentować.

Jeśli komuś zbyt intensywnie kojarzy się z 50 twarzy Grey'a uprzejmie informuję, że wzorowałam się na z lekka na Mieczu Prawdy Terry Goodkind.


Ponadto zmagałam się z materią, ale to ona mnie zmogła jak na razie- próbowałam zrobić gorset na drutach. Został jednak brutalnie spruty, wrócę do niego jak mi gabaryty się nieco zmniejszą. Włóczka również okazała się nie najlepsza na taki wyrób i zostanie z niej zrobiony Prosty Szal Niedbale Robiony.

 Ponadto również robię sobie cosia z warkoczami- ciężko wyczuć co to będzie, ale podobne do Myszkowej tuniki z warkoczami. Koncepcja się zmienia- najpierw miała być  tunika wiązana na ramionach, do ziemi, potem  znów miała być krótka tunika, albowiem rośnie pomału bardzo. Wczoraj wróciłam do koncepcji długiej do ziemi ale zeszytej na ramionach a nie wiązanej, z rękawami. Ciekawe na czym się skończy, bo do właściwej długości brakuje jakieś 50 cm i rękawów, a całość jest czarna , więc dla oczu diabelnie męcząca. Ponadto od 3 tygodni ciągle ktoś chory, ostatnio Myszka miała dość pokaźną temperaturę, toteż gonię już resztką sił.


 Igiełką też popracowałam- zrobiłam kilka zazdrostek, bo wyszło że sąsiadka zagląda mi bezczelnie w okna, a firanki mam króciutkie ze względu na jak największą ilość światła. Małe okna to przekleństwo.
 Ponadto uszyłam abażur, ale zaprezentuję go jak już zrobię resztę dodatków Do Świeżo Wyremontowanej Kuchni( na razie produkują się dodatki, w nadziei , że koncepcja kolorystyczna się nie zmieni).

 Mam nadzieję, że dieta się uda, zdjęcia będą piękne a pech wreszcie mnie opuści- w domu ciągle szpital, pies został pogryziony przez psa sąsiadki, a pogoda nastraja pesymistycznie. Na dodatek w poniedziałek urodziny Myszki, strasznie ciężko było wymyślić prezent, a teraz po wymyśleniu drżymy, czy wszystko się uda.
Ech, gdzie ta wiosna...
  Inne robótki czekają w kolejce- sweter dla Misia, już kłębki przygotowane tylko na druty brać, oraz wymarzony sweter dla mnie z czystej, super drapiącej wełny w kolorze szarym, z kapturem. Nawet już mu nazwę wymyśliłam.
 Postaram się przyspieszyć nieco, i chwalić się jakoś bardziej systematycznie, żeby każdy wyrób doczekał się swojego własnego posta, a nie hurtowo.

Dziękuję wszystkim za zaglądanie do mnie i za komentarze i za to że mnie obserwujecie i za życzliwość i w ogóle za wszystko. Nawet nie przypuszczałam, że będzie aż tak miło.

Komentujcie, jak coś się nie podoba to piszcie,że jest fuj i że mam wykonać jeszcze raz.

4 komentarze:

  1. Czarny gorset na ludziu na pewno bedzie wygladal duzo lepiej :)
    Tez mialam wizje gorsetu dzierganego na drutach i pomysl nawet zrealizowalam czesciowo, ale okazal sie dramatycznie nieudany. Moze pokaze na blogu kiedys. Wszelkie dzialania szyciowo-dziergane realizuje jedynie w weekendy, a wlasciwie to w niedziele, bo tylko wtedy starcza mi czasu... Zeby tak czlowiek mogl robic to co lubi i jeszcze mu za to placili, a nie marnowal w zycia w robocie :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Tempo pracy masz wręcz ekspresowe!
    Bardzo fajny pomysł z tymi paskami na gorsecie, dodają pazura :)))
    Ja bym go jeszcze trochę wytaliowała, tak by mocniej ściskał w pasie (chyba, że to tylko tak wygląda na wieszaku, wtedy zwracam honor :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak wygląda na wieszaku. Na manekinie lub na żywym oranizmie prezentuje się lepiej, tylko organizm niewyjściowy nieco.

      Usuń
  3. Jestem pod wielkim wrażeniem :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz i zapraszam ponownie!