sobota, 2 lutego 2013

Gorset część druga

   Po wysłaniu spać dzieci spokojnie zasiadłam do maszyny. Traktując część trzecią Władcy Pierścieni jako słuchowisko przestebnowałam wszystkie szwy jak należało i zabrałam się do listew wykończeniowych...



     Aparatem męża jakoś te zdjęcia ładniej wychodzą...
     Cóż, teraz przyszedł czas na wykombinowanie ładnego zapięcia. Siedziałam i kombinowałam już w poniedziałek w pasmanterii, ale to mała mieścina i większości  cudów nie sprowadzają. Chciałam coś trwałego, co nie wyrwie się zbyt łatwo i nie będzie takim zwykłym uszkiem od haftki. Elegancki zamek też odpadał, jako że waga ma faluje, ostatnio z tendencją zwyżkową. Jak skończy się zima zamierzam tę falę zdołować- gorsecik ma więc ładnie układać się dziś ( jakoś musi zaprezentować się do zdjęcia konkursowego) a także jak już parę puszystości odejdzie w niepamięć(oby wieczną).
   Co konkretnie wymyśliłam, to się nie przyznam, może ktoś zgadnie, efekt lepszy od oczekiwanego...




  A potem rozsiadłam się przed ekranem i przez 2/3 filmu domierzałam dekoracje.  Pod koniec seansu zostało ostatecznie zatwierdzone, czym ten cud rąk moich zostanie udekorowany,  ale zdradzę  w części trzeciej wraz z zaprezentowaniem dziełła .


5 komentarzy:

  1. Ja wiem, ja wiem!!!!
    Będzie wiązanie na tasiemki, zgadłam? :))))

    Czekam z niecierpliwością na prezentację :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiązanie będzie sznureczkowe. Ale z czego zrobione są te wieszaczki, ciekawe kto zgadnie?

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. A ja myślałam, że taka cwana jestem ...

      Usuń
  3. Schudnąć to i ja bym chciała do gorsetu, ale nie zdążę ;-) A na układalność w pewnym stopniu pomagają fiszbiny. Nie upadaj! Dasz radę!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz i zapraszam ponownie!