sobota, 23 lutego 2013

Czyżby lekko Wielkanocnie?

Ha, tytuł wyszedł mi dość dziwny, zważywszy, ze nie będę tu pisać o żadnych świątecznych
"produkcjach". świątecznie i Wielkanocnie zrobiło się z powodu ósmych urodzin Myszki, a konkretnie prezentu

Prezent był starannie wymyślany przez ostatnie półtora miesiąca, albowiem dziecię jest absolutnie niesamowite i ucieszyłoby się nawet z pojedynczej gumki do włosów , a prezent miał być po prostu super.
 No i udało się, króliczek ma trzy miesiące i nie chce pokazać jakiej jest płci, więc z wyborem imienia musimy się wstrzymać.Za to jest niezwykle towarzyski, z miejsca zaakceptował Myszkę jako swoją nową panią( zresztą jak każde zwierzę które pojawia się w domu, no po prostu zazdrość bierze, jak ona to robi?)
 Oczywiście wizje królika w otoczeniu jaj i kurczaków ( najchętniej oczywiście żywych) w wielkanocnym koszyku pojawiły się natychmiast. Udało mi się jedynie wywalczyć żeby kurczaki były szydełkowe, no ale mam zamówienie z miejsca- to mama zrób, tylko dużo...
Dobrze że czasu trochę mi jeszcze zostało.
 A na drutach nadal czarne coś, co rośnie pomału- przyrosło jakieś trzy centymetry a tu jeszcze 47!
 Na drugich rośnie sweter z drapiącej wełny naturalnej, jednak żeby był naprawdę długi musiałam dołożyć czarnej, niestety akryl. Ten przynajmniej rośnie błyskawicznie, ledwo zaczęłam a już 30 centymetrów.
 Szal czeka na swoją kolej, podobnie jak sweter dla Misia, który ma być całkowicie robiony od góry według wskazówek Antoniny, oczywiście ze wskazówek ogólnych, bowiem krój będzie nieco inny.
 Strasznie się tego boję.
 Ponadto usiłuję opracować metodę ćwiczenia i jednoczesnego robienia na drutach, ale sprawdza się jedynie przy ćwiczeniu nóg- wtedy ręce mogą robić nieskomplikowane wzory. Zawsze to coś- w końcu każda z nas robi wszystko w MIĘDZYCZASIE.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarz i zapraszam ponownie!