niedziela, 30 grudnia 2012

Zima

Zima.

Zima była, teraz nie ma tylko błocko i błocko.
Sukieneczka dla Myszki mi nie wychodzi, a miałam najpóźniej dziś skończyć! Jakiś pech ją prześladuje. Raz coś za krótkie, trzeba dorabiać, potem wychodzi za szeroko, pruj cały dzień pracy...
Potem trzasnęły mi druty na żyłce, przy samym drucie ułamała się żyłka. A miały raptem półtora tygodnia i nawet jednego swetra nie zdążyłam zrobić. Miałam dla Myszki zrobić czapkę, bo zgubiła ( już o tym pisałam) ale robótka wlecze się jak krew z nosa, oczy od niej bolą bo czarna i przy sztucznym świetle oczy się męczą, więc następnej nie zacznę. Jeszcze na dodatek grypę złapał brat Myszki a mój synek, Miś. Jak ja nie lubię tej pory roku....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarz i zapraszam ponownie!