środa, 19 kwietnia 2017

Ale o co kaman?

Z nieba śnieg wali, choć to raczej nie Boże Narodzenie. Wczoraj w ekspresowym tempie wyciągałam kozaki i jakąś cieplejszą kurtkę. Dziś wywlekłam futro bo wyjący wiatr zachęca do noszenia naprawdę ciepłych kapturów. Na " mój " skład budowlany jeżdżę zamiast po nawozy i żwir ozdobny po węgiel. Obrzeża rabatek leżą schowane zamiast być wkopywane.... Na drutach pojawił się sweter, który miałam nadzieję robić dopiero  na wrześniowe poranki. Nie do wiary że zaledwie tydzień temu było dwadzieścia stopni ciepła! Objechana przez jedną panią, że tylko narzekamy próbowałam znaleźć jakiś plus tej sytuacji i coś jakoś mi nie idzie, szczególnie gdy wiem , że maszynę już schowałam przed remontem "pracowni" stół rozebrałam i wszystko przygotowane aby wyjść na zewnątrz. Mamy się cieszyć nie ma że tornada, tajfunu, cyklonu. Cieszmy się grypą , połamanymi od śniegu drzewami, brakiem owoców  bo pszczółki nie pobzykają, i mokrymi butami . Hurra.
Piosenka na dziś:

https://www.youtube.com/watch?v=nNr5nj_NjjQ

Czekam na lato. 
 pozdrawiam