wtorek, 7 listopada 2017

Kolejny kącik


 Przez ostatnie pół roku na drutach nie zrobiłam zupełnie nic, "wisi" jedynie szal i sweter, oba w wersjach wolnoprzyrastających. Uszyłam raptem jedną spódniczkę dla córci, z połowy koła, skróciłam inną dla siebie ( uszyłam ją w zimie i nie zdążyłam nawet trzasnąć zdjęcia) . Nawet nie kupowałam tkanin, choć nie powiem, parę mi się bardzo podobało.
 W tym roku w lecie skupiłam  się głównie na remoncie sypialni. Jednak okazało się, że praca, dom , ogród i remont to za dużo jak na jedną małą osobę, więc remont ciągnie się aż do dziś. I pewnie jeszcze potrwa.  Ale jeśli ktoś szuka inspiracji  jak poradzić sobie z dziwną wnęką, to zapraszam- moje rozwiązanie dziwnej wnęki , jaka powstała po zamurowaniu drzwi

 Jak widać powyżej urocze bloczki wcale urocze nie były. Budzenie i sięganie po szlafrok w tym miejscu nie mogło pozytywnie nastrajać.
 Zamiast uciążliwego tynkowania na mokro zakupiłam płytę kartonowo- gipsową , na dyblach przytwierdziłam do ściany. Łączenia zagipsowałam.
 Żeby wnękę wyróżnić wybrałam tapetę w zdecydowany wzór. Oczywiście można wybrać fototapetę, albo we wzór z bambusem, albo liście bluszczu, albo pomalować w kontrastowym kolorze- co kto lubi i jaką ma koncepcję stylowo- kolorystyczną .Na zdjęciu dodatkowo  remontowy bałagan.
Kilka dodatkowych elementów - kwiaty, obrazek, półeczka, głośnik wymalowany na biało z małym decoupage'm.


wystarczy jeszcze wykończenie listwami, wykładzina.... i już.Doniczki jeszcze bez osłonek, żeby nie było tak instagramowo.


Przybyło mi sporo członków rodziny. Mój stan zezwierzęcenia w danym momencie to dziewięć kotó i jeden pies.
 Jake Black zwany Dzidziek zawitał do mnie pod koniec lipca. Imię z książki- tu Zmierzch wybrałam, postać zawsze radosnego Indianina, pogromcy wampirów zwanego przez te ostatnie kpiąco psem pasowała idealnie- spaniele są zawsze radosne ale i charakterne. Co prawda Jake książkowy był rudym wilkiem a nie czarnym, ale nazwisko Black pasuje  do maści mojego pieska.

Koty to w większości "dorobek małżeński" Biszkopta i Puni( zwanej Czarną Cholerą) ale trafił się i podrzutek przyjęty przez kocią rodzinę serdecznie.